Joomla extensions and Joomla templates by JoomlaShine.com

Instytut Niepokalanej Matki Kościoła

ul. Ks. F. Blachnickiego 25
34-450 Krościenko n. Dunajcem

Strona główna arrow Aktualności arrow Amicta Sole – nowe stowarzyszenie w poszukiwaniu nowego feminizmu
Amicta Sole – nowe stowarzyszenie w poszukiwaniu nowego feminizmu Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Aktualności
03.01.2009.
Promocja kobiet w Kościele, poznanie i popularyzacja nauczania na ich temat, przechowanie pamięci o wybitnych kobietach z przeszłości – tak dr teologii Monika Waluś, prezeska stowarzyszenia Amicta Sole definiuje jego cele i zadania. Choć zostało zarejestrowane w grudniu ubiegłego roku, grupa katoliczek, szukających swojej tożsamości w dzisiejszym Kościele i społeczeństwie, spotyka się już półtora roku w gościnnym klasztorze sióstr urszulanek w Warszawie. Wśród członkiń są matki wielodzietne, pracujące w domu, zakonnice habitowe i bezhabitowe, singielki, kobiety zamężne, pracujące zawodowo i w domu, członkinie instytutów świeckich – właściwie wszystkie kobiece role są reprezentowane w Amicta Sole.

Stowarzyszenie powstało z potrzeby spotkań, rozmów i dyskusji na temat wyborów i wartości, przed jakimi staje dzisiejsza kobieta. – Wciąż czekałam, aż któraś z moich znajomych, które widzą rolę kobiet w Kościele w podobny sposób założy stowarzyszenie, do którego się zapiszę, w końcu zrozumiałam, że trzeba zacząć działać – mówi o początkach dziennikarka KAI Alina Petrowa-Wasilewicz. Dlatego w maju 2007 roku wraz z Moniką Waluś udały się do matki Jolanty Olech, długoletniej przełożonej generalnej Zgromadzenia oraz przewodniczącej Konsulty Wyższych Przełożonych Zgromadzeń Żeńskich i przedstawiły jej projekt stowarzyszenia. Były niemal pewne, że zakonnice ze zgromadzenia, założonego przez św. Urszulę Ledóchowską, wielką promotorkę kobiet, pozytywnie odniosą się do projektu.

 

– Kiedy inicjatorki, pragnące założyć grupę, zgłosiły się do mnie z prośbą „o przygarnięcie”, wydawało mi się, że to bardzo zwyczajne, i co więcej, słuszne, aby dom zakonny użyczył gościny – mówi matka Olech. – Jeśli często mówimy, że nasze domy pragną być otwarte, to jedną z takich form otwartości jest właśnie przyjęcie pod nasz dach dobrych inicjatyw. Z drugiej strony, przecież zakonnice to też kobiety, i to konsekrowane, istnieje więc szeroka płaszczyzna wzajemnej pomocy i solidarności – dodaje.

 

Obecnie w spotkaniach przy Wiślanej uczestniczy ok. 20 pań. Są wśród nich wielodzietne matki, należące także do Stowarzyszenia Rodzin Wielodzietnych Trzy Plus – Irena Bylicka, Teresa Kapela, urszulanki matka Olech i s. Krupecka, socjolożki dr Inka Słodkowska i dr Maria Rogaczewska, wybitna arabistka dr Agata Nalborczyk-Skowron. Mimo różnych dróg życiowych wszystkie łączy przeświadczenie o potrzebie szukania nowych form bycia w Kościele, harmonijnego łączenia ról rodzinnych i zawodowych, nowej duchowości. Za patronkę spontanicznie obrały Maryję z Nazaretu, apokaliptyczną Niewiastę Obleczoną w Słońce (Amicta Sole), która, uznając swoją rolę żony i matki dokonała największego dzieła na rzecz wszystkich ludzi. 

 

 – Przyjmując Stowarzyszenie pod nasz dach i włączając się w jego działalność, idziemy po prostu drogą, wytyczoną przez założycielkę naszego zgromadzenia, św. Urszulę Ledóchowską, która w dwudziestoleciu międzywojennym udostępniała nasze domy rozmaitym grupom, także kobiecym, a nawet pomagała im się organizować – mówi s. Małgorzata Krupecka, znawczyni spuścizny św. Urszuli i redaktorka jej pism. – Mimo że mija 70 lat od jej śmierci, jej styl towarzyszenia kobietom, i tym bardzo młodym, i tym starszym, nadal może być postrzegany jako modelowy. Na przykład odważnie i dalekowzrocznie wsparła ambicje pierwszego pokolenia kobiet, podejmujących studia wyższe, i otworzyła dla nich w Krakowie w 1906 roku pierwszy na ziemiach polskich dom akademicki. Nie uniknęła z tego powodu krytyki. Mimo to otwierała kolejne. Dom na Wiślanej, w którym się spotykamy, też został zbudowany z inicjatywy św. Urszuli, prawie 80 lat temu, jako nowoczesny akademik dla studentek – podkreśla s. Krupecka. 

 

– Projekt samego stowarzyszenia wydał mi się interesujący i godny uwagi, chodzi przecież o dyskretne (nie „walczące”) formy promocji kobiety w Kościele i w świecie, o rozsądną i odpowiedzialną refleksję nad jej rolą i miejscem, o pogłębione studium myśli Kościoła, a przede wszystkim nauczania Jana Pawła II – mówi matka Olech. – Patrząc na skład grupy, jasno widać, że nie chodzi o wojujący feminizm, ale o szeroką refleksję. A czy jest w tej dziedzinie coś do zrobienia? Sądzę, że na pewno tak, i na pewno sporo. Np. potrzebna byłaby należyta diagnoza duchowej sytuacji polskich kobiet oraz umiejętność takiej popularyzacji nauki Kościoła, w tym nauczania o różnych kobiecych powołaniach, aby to, co oferuje Kościół, nie było przez kobiety postrzegane tylko jako brzemię przepisów i obowiązków, ale jako niezwykle użyteczna i realna pomoc w rozumieniu i kształtowaniu swojego życia. Jest to wielkie wyzwanie dla Kościoła, aby towarzyszył świeckim w wielkich wyzwaniach, jakie przed nimi obecnie stoją. 

 

Jadwiga Chołodniuk, magister teologii z zakresu prawa kanonicznego przypomina, że zgodnie z Kodeksem Prawa Kanonicznego kobiety mogłyby pełnić wiele funkcji, których – nie wiedzieć czemu – w Kościele w Polsce nie pełnią. Mogłyby być minstrantkami, szafarkami Komunii św., być ekonomem diecezji czy Episkopatu. 

 

Monika Waluś, która obroniła doktorat z pneumatologii i wykłada w seminarium ojców kapucynów w Krakowie dodaje, że dla przyszłych księży jest to ważny sygnał. Świat zmienił się, kobiety są coraz lepiej wykształcone i właśnie swoimi nowymi umiejętnościami mogą wzbogacać i budować wspólnotę Kościoła. Przyszli księża uczą się, że role kobiet znacznie się wzbogaciły – podkreśla. Prezeska Amicta Sole przypomina też o około 50 założycielkach i współcałożycielkach zgromadzeń żeńskich, które są wspaniałymi wzorami dla współczesnych kobiet – służąc ubogim, chorym, ludziom z marginesu, kształcąc pokolenia Polaków, odpowiadały na najbardziej naglące potrzeby Kościoła i społeczeństwa. 

 

S. Małgorzata Krupecka, która włożyła wiele pracy, związanej z rejestracją Amicta Sole w sądzie podkreśla, że jej zaangażowanie się w Stowarzyszenie jest zwykłą odpowiedzią na nauczanie Kościoła, a zwłaszcza na apel Jana Pawła II, który w „Liście do kobiet”, ogłoszonym w 1995 roku, napisał: „Wyrażam życzenie, drogie Siostry [tak się zwrócił do wszystkich kobiet, nie tylko do zakonnic], aby temat «geniuszu kobiecego» był rozważany ze szczególną uwagą nie tylko po to, by rozpoznać w nim ślady Bożego zamysłu, który winien być przyjęty z szacunkiem, ale także po to, by poświęcono mu więcej miejsca w życiu społecznym i kościelnym”. – Ten temat nauczania Jana Pawła II, czyli kobieta w Kościele i w społeczeństwie, jest jednym z wielu nieodrobionych do dziś zadań domowych, które zadał nam Jan Paweł II – uważa s. Krupecka. – Nie wystarczy już mówić ogólnie o godności kobiety. Potrzebna jest pogłębiona refleksja, która może i powinna pomóc kobiecie wyjść ze stanu dezorientacji i zmęczenia, czy nawet kryzysu, przemyśleć i w nowy sposób podjąć te wszystkie role społeczne, w które dziś chce i musi wchodzić – twierdzi zakonnica i przypomina, że to właśnie Jan Paweł II prawie 30 lat temu rzucił hasło „nowego feminizmu”, którego promotorkami mają stać się kobiety, zarówno w sferze myśli, jak i w sferze działania.  

 

Papież użył tam nawet takich mocnych sformułowań, o które by się go nie posądzało i przed zastosowaniem których sama bym się zawahała. Napisał np. „Jest oczywiste, że należy uznać zasadność wielu rewindykacji, dotyczących miejsca kobiety w różnych środowiskach społecznych i kościelnych”. To są teksty jak dotąd nieprzeczytane, nieprzemyślane, niezrealizowane. Członkinie nowego Stowarzyszenia chcą wydawać publikacje i organizować konferencje nt. roli kobiet w Kościele, nauczania Kościoła na ich temat, pielęgnować pamięć o kobietach wybitnych, dla których wiara była źródłem siły i kształtowała wybory życiowe.

 aw  

Zmieniony ( 03.01.2009. )
 
następny artykuł »
 

Zawsze, gdy w duszy zjawia się pewne rozgoryczenie, gorszenie się z powodu bliźnich, będzie to dowodem zranionej miłości własnej.
ks. F. Blachnicki

intra