Joomla extensions and Joomla templates by JoomlaShine.com

Instytut Niepokalanej Matki Kościoła

ul. Ks. F. Blachnickiego 25
34-450 Krościenko n. Dunajcem

Strona główna arrow Historia
Historia
Szczęśliwa „Blachniczanka” – świadectwo Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
21.05.2008.

Zamieniłeś w taniec mój żałobny lament

Ps 30,12

Pierwsza myśl, jaka powstała w mojej głowie, gdy zostałam poproszona o świadectwo na temat: dlaczego jestem w INMK i jak realizuję swoje powołanie była taka: „Z innego powodu przyszłam do INMK, lecz dla czego innego jestem, inaczej to sobie wyobrażałam a rzeczywistość jest inna”.

 

Przyszłam do INMK z poczuciem, że wychodzę z bardzo dobrej rodziny, wierzącej, bez konfliktów. Jestem dziś w INMK znając własne ograniczenia, jakie wyniosłam z domu rodzinnego, potykam się o nie, ciągle pracując nad nimi.

 

Przyszłam do INMK mając poczucie, że moja wiara jest żywa, osobowa, rozwinięta przez formację w Ruchu. Jestem w INMK czując nieraz pustkę w doświadczeniu wiary, pomimo tego, że Bóg ukrywa się w moich doświadczeniach. Jestem pomimo tego, że wiara kosztuje, ale daje wewnętrzne poczucie sensu tej drogi.

 

Przyszłam do INMK z poczuciem rezygnacji z drogi małżeństwa i rodzicielstwa. Jestem w INMK pomimo tego, że czasami tęsknię za relacją wyłączną z mężczyzną, za wsparciem, pomimo tego, że czuję czasami brak małej rączki dziecka w mojej ręce. Jestem w INMK pomimo tego, że relacja oblubieńcza z Panem Jezusem jest taka czasami niewidoczna, ukryta w wewnętrznych poruszeniach serca.

 

Przyszłam do INMK z poczuciem, że zostawiam świat, nie będę żyła w wirze jego pośpiechu, napięcia, pracy i rozrywkach. Jestem w INMK żyjąc w środku tych spraw, zmagając się z wewnętrznym napięciem wynikającym z ciągłej próby łączenia modlitwy, pracy, czasu odpoczynku, samotności i bycia z innymi.

 

Przyszłam do INMK myśląc, że zawsze będę mocno zaangażowana w strukturach Ruchu Światło-Życie, prace jego diakonii. Jestem w INMK czasami czując, że jestem zupełnie na obrzeżu tych struktur. Jestem w INMK zmagając się nie jeden raz z poszukiwaniem odpowiedzi na pytanie jak realizuję charyzmat INMK? Moja praca dziś to prowadzenie szkoleń, choć w tematyce KWC to przecież nie przez KWC organizowanych i firmowanych. Moja praca dzisiaj to prowadzenie terapii czyli towarzyszenie ludziom w tej drodze poszukiwania dojrzałości, ale głównie tej ludzkiej. Choć często zdarza się w tej drodze uczestniczyć w odkrywaniu relacji osobistej, żywej, pulsującej do Boga to jednak nie posługuję się konspektami Ruchu Światło-Życie, a myśl Ojca Franciszka towarzyszy bardzo delikatnie, subtelnie, choć stanowiąc mój osobisty fundament.

 

 

Zmieniony ( 10.09.2008. )
Czytaj całość
 
Być w sposób prosty i zwyczajny – świadectwo Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
19.05.2008.

Pytanie o to, dlaczego jestem w Instytucie Niepokalanej Matki Kościoła trzeba by było postawić najpierw Panu Bogu, bo to właściwie Jego pomysł, abym tu była. Ja ze swej strony odpowiedziałam Mu TAK, jak Maryja.

Moje powołanie do tej wspólnoty rodziło się dość długo i wiele czasu minęło nim w końcu się zdecydowałam. Zapewne tak jak większości członkiń moim pragnieniem było realizować się i żyć charyzmatem Ruchu Światło-Życie.

Obecnie jestem z posługą misyjną w Brazylii, w mieście Umburanas na Bahia. I nie jestem wielką misjonarką od wielkich akcji ewangelizacyjnych. Wydaje mi się, że Panu zależało na moim byciu tu, pośród tych ludzi i dla tych ludzi, w sposób prosty i zwyczajny. Prowadzę małą grupę kandydatów na ministrantów, katechizuję równie małą grupę młodzieży do Pierwszej Komunii świętej, odwiedzam chorych. Z nową misjonarką świecką, Brazylijką, odwiedzamy wspólnoty na wioskach, aby poznać ich sytuację i pomóc w duszpasterstwie. I mogę też powiedzieć, że jestem misjonarką sama dla siebie, bo odnajduję na nowo Boga w moim życiu, i staram się nieść Go innym. W prostych znakach mówić o Jego obecności: przez uśmiech i radość, życzliwość i otwartość. Zwyczajna obecność, która nie zasłania Boga, a raczej próbuje ku Niemu prowadzić.

Agnieszka
 
Dod. Katarzyna Wiatr dnia 19-05-2008
Zmieniony ( 10.09.2008. )
 
Wspólnota moim domem i komunią – świadectwo Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
18.05.2008.

 

Kiedy przed ponad dwudziestu laty próbowałam rozeznać moje powołanie, towarzyszyło mi wewnętrzne przekonanie, że Bóg chce, abym żyła we wspólnocie i to takiej, która na sposób wyłączny, oblubieńczy, na sposób życia konsekrowanego, żyje charyzmatem Ruchu Światło-Życie.

Doświadczenie Ruchu wyniosłam z parafii, która była moim drugim domem. Dziś uświadamiam sobie na nowo po latach, że wspólnota parafialna może być drugim domem, że powinna być drugim domem. Myślę, że Jan Paweł II to miał właśnie na myśli, kiedy mówił o potrzebie czynienia Kościoła domem i szkołą komunii. Pisał o tym w liście apostolskim Novo Millennio Ineunte, jako o wielkim wezwaniu i zadaniu, jakie nas czeka w rozpoczynającym się nowym tysiącleciu. Myślę, że Ruch przez fakt, że jest nierozerwalnie związany z soborową nauką Kościoła rodzi to doświadczenie komunii w parafii. I ja właśnie w takim doświadczeniu wyrosłam, choć wartość tego daru, w pełni uświadamiam sobie dopiero po wielu latach. Z tego doświadczenia zrodziła się we mnie potrzeba odpowiedzenia na miłość Boga jeszcze głębiej.

Prawie od czterech lat mieszkam w Rzymie i jeśli miałabym się podzielić tym, jak realizuję swoje powołanie w miejscu, w którym jestem, to powiem krótko; próbuję żyć tą wizją domu, realizując właściwe sobie powołanie, ale nie ulegając nigdy pokusie sprowadzenia chrześcijańskiej wspólnoty wyłącznie do roli instytucji. Bliskie są mi słowa Jana Pawła II z „Novo Millennio Ineunte”: „Drogi, którymi idzie każdy z nas i każdy z naszych kościołów, są bardzo liczne, ale żadna odległość nie dzieli tych, którzy są zespoleni więzami jednej komunii, umacniającej się każdego dnia przy stole eucharystycznego Chleba i Słowa Życia”.


 Elżbieta Maier

 
 
 
Dod. Katarzyna Wiatr dnia 18-05-2008
Zmieniony ( 11.09.2008. )
Czytaj całość
 
Zachwyciłam się oazą Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
17.05.2008.

Do Wspólnoty (jak przychodziłam nie byłyśmy jeszcze formalnie Instytutem) przyszłam, bo zachwyciłam się oazą, chciałam w niej być na co dzień a Wspólnotę postrzegałam jako permanentną oazę i to prawie idealną. Dość szybko ukazały mi się prawdziwe realia życia i zaczęłam się zastanawiać, czy to ja chcę tu być, czy to Pan Jezus mnie tutaj powołał i chce mnie mieć tutaj. I był taki moment, kiedy Pan słysząc moje błaganie, odpowiedział na nie przez swoje Słowo, które do dzisiaj jest moim Słowem Życia: „Posłuchaj, córko, spójrz i nakłoń ucha, zapomnij o swym ludzie, o domu swego ojca. Król pragnie twego piękna: On jest twoim Panem, oddaj Mu pokłon” (Ps 45, 11-12).

 

Od tamtej pory, niezależnie gdzie byłam, co robiłam, co przeżywałam – było i jest dla mnie jasne, że Pan mnie powołał do tej Wspólnoty, tego Instytutu i dlatego w nim jestem – ileż razy w ciągu tych dwudziestu dwóch lat, powracałam i powracam do tych słów. Stały się one słowami z moich ślubów wieczystych, na które odpowiedziałam słowami Tomasza Apostoła z Wieczernika: „Pan mój i Bóg mój” (J 20, 28).

 

Zmieniony ( 11.09.2008. )
Czytaj całość
 
Wybrałam, bo zostałam wybrana - świadectwo Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
05.05.2008.

 

 

„W przekonaniu i wdzięcznym wyznaniu, że otrzymałam dar powołania…” – w tym tekście, który wypowiadałam składając śluby odnalazłam odpowiedź na pytanie: dlaczego jestem w INMK.

 

Są też inne uzasadnienia – szlaki, które przywiodły mnie do tej wspólnoty życia konsekrowanego, ale one nigdy nie wydawały mi się wystarczające, żeby stwierdzić: „to i to stało się w moim życiu, więc moją drogą jest Instytut”. Ale były to też szlaki znaczące. Przede wszystkim: dzieło Ruchu Światło-Życie, którym Bóg posłużył się, aby dokonało się moje nawrócenie.

 

Pozwolił mi pokochać Ruch i napełnił mnie wdzięcznością, domagającą się posługi w tym dziele i pokazywania innym tej drogi, która dla mnie okazała się tak owocna. To był również zachwyt pismami Ojca Franciszka, odnajdywanie w nich odpowiedzi na moje pytania i wątpliwości. To było spotkanie z kilkoma znaczącymi w moim życiu osobami, które pokazywały mi charyzmat Światło-Życie i dzięki którym wzrastało moje pragnienie poświęcenia się temu dziełu tak dalece, jak to możliwe.

 

Jednak to wszystko wydawało mi się i wydaje nadal niewystarczającym uzasadnieniem, czemu podjęłam taką decyzję. Wiele osób kocha Ruch pewnie więcej niż ja, mocniej żyje charyzmatem i lepiej posługuje. I nie wszystkie są w INMK. To musi być jakaś tajemnica Boga, którą ja tylko przeczuwam i której chcę się poddawać, której skutki widzę w swoim życiu. Coraz wyraźniej widzę, że na długo przed moją decyzją była Jego decyzja. Wybrałam dlatego, że zostałam wybrana a cała reszta miała mnie tylko do tego doprowadzić. Pracując zawodowo, posługując w Ruchu, widzę, że wspólnota INMK „kotwiczy mnie” w charyzmacie, jest dla mnie źródłem inspiracji i wsparcia. Jest też miejscem, gdzie dojrzewam jako człowiek, gdzie mogę nauczyć się tego wszystkiego, czego zabrakło w moim rozwoju i życiu. Czekam z nadzieją na taki czas, kiedy będę mogła oddać innym to dobro, które dostałam, posłużyć się tymi umiejętnościami, których tu się nauczyłam.

 

Przede mną jeszcze długa droga. Ale widząc tę drogę, która jest za mną, widząc też historię naszej wspólnoty, mogę dziękować Bogu i ludziom za dar, jakim jest dla mnie INMK – w przekonaniu i wdzięcznym wyznaniu, że i ja otrzymałam dar powołania.

 

M.K.

 

 

Dod. Katarzyna Wiatr dnia 4-05-2008

 

 

Zmieniony ( 11.09.2008. )
Czytaj całość
 
««  start « poprz. 1 2 3 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 1 - 9 z 26
 

Zawsze, gdy w duszy zjawia się pewne rozgoryczenie, gorszenie się z powodu bliźnich, będzie to dowodem zranionej miłości własnej.
ks. F. Blachnicki

intra